Magazyny energii w Polsce – decyzje prosumentów zależą od dotacji? Jak net-billing zmienił sposób myślenia o PV?
Rynek magazynów energii w Polsce dojrzewa, ale znów pojawia się dobrze znany mechanizm – czekanie na dotacje. Coraz więcej prosumentów inwestuje z własnej kalkulacji, jednak historia PV i pomp ciepła pokazuje, że zapowiedź programu wsparcia potrafi wstrzymać decyzje zakupowe. Czy magazyny energii obronią się ekonomicznie bez kolejnej fali dopłat? Komentuje Grzegorz Gałczyński z GoodWe.
  • Net-billing zmienił logikę rynku i zwiększył znaczenie autokonsumpcji. Oddawanie energii do sieci przestało być tak opłacalne, co naturalnie skierowało uwagę prosumentów w stronę magazynowania i zarządzania energią.
  • Rynek został przyzwyczajony do impulsów dotacyjnych, które wywołują okresowe boomy i przestoje. W efekcie część klientów odkłada decyzję inwestycyjną, licząc na lepsze warunki wsparcia w kolejnym naborze.
  • Długofalowy rozwój segmentu zależy od dojrzałości inwestorów i realnej kalkulacji kosztów, a nie wyłącznie od kalendarza programów pomocowych. To ekonomika i rosnąca świadomość energetyczna zdecydują, czy magazyny staną się standardem, czy pozostaną produktem napędzanym dotacjami.
Rynek magazynów energii w Polsce znajduje się w momencie przejściowym. Technologia dojrzewa, ceny urządzeń stopniowo spadają, a świadomość prosumentów rośnie. Jednocześnie coraz wyraźniej widać mechanizm, który towarzyszył wcześniej fotowoltaice i technologii pomp ciepła – oczekiwanie na programy wsparcia.

Rynek ukształtowany przez programy dotacyjne

Magazyny energii nie są dziś rozwiązaniem niszowym. Coraz więcej inwestorów decyduje się na ich montaż bez oglądania się na dotacje, kierując się chęcią zwiększenia autokonsumpcji i niezależności energetycznej. Patrząc z drugiej strony – rynek w Polsce został w ostatnich latach ukształtowany przez programy wsparcia, co zmieniło sposób podejmowania decyzji zakupowych.“Z jednej strony można powiedzieć, że rynek nie potrzebuje dotacji, bo wielu klientów montuje magazyny bez czekania na wsparcie. Ale z drugiej strony rynek i społeczeństwo nauczyło się, że jeśli nie otrzyma wsparcia, to będzie czekało. Decyzja o magazynie powinna wynikać z dojrzałości klienta – że ja chcę mieć magazyn, a nie że czekam, aż pojawi się dofinansowanie” – komentuje Grzegorz Gałczyński z GoodWe.To zjawisko nie jest nowe. W segmencie fotowoltaiki kolejne edycje programu Mój Prąd powodowały okresowe przyspieszenia i wyhamowania rynku. Podobnie było w przypadku pomp ciepła – zmiany w zasadach programu Czyste Powietrze natychmiast przekładały się na liczbę zamówień. Magazyny energii mogą dziś stanąć przed tym samym wyzwaniem.Sprawdź także: Polski magazyn energii, retrofit i EMS, a nowy program NFOŚiGW

Net-billing zmienił sposób myślenia

Warto jednak zauważyć, że popularność magazynów energii nie wzięła się wyłącznie z zapowiedzi dotacji. Kluczową rolę odegrała zmiana systemu rozliczeń prosumentów.“Net-billing był kolejnym bardzo ważnym etapem w procesie zmiany i dojrzewania rynku. Pokazał nam to, że musimy zacząć myśleć o zarządzaniu i magazynowaniu energii. Ten system trochę zmienił podejście i zaczęliśmy wtedy zwiększać poziom autokonsumpcji, co przyczyniło się, że magazyny stały się bardziej popularne. Im więcej autokonsumuję, tym więcej mam dla siebie i więcej oszczędzam” – wskazuje Grzegorz Gałczyński z GoodWe.Przejście z systemu opustów na net-billing wymusiło większą świadomość ekonomiczną. Oddawanie energii do sieci przestało być tak korzystne jak wcześniej, co naturalnie zwiększyło zainteresowanie jej magazynowaniem i zużywaniem na miejscu. To był moment, w którym rynek zaczął dojrzewać – decyzje coraz częściej wynikały z kalkulacji, a nie tylko z dostępności dopłat.

2 komentarze

  • Steve Han

    Thanks for your comment